Zayn cofnął się do tyłu.
- Nie. Nie, nie, nie, nie, NIE! - Powtarzał - To nie może być prawda! - Jęknął. Nie chciał o tym myśleć. Nie chciał przyjąć do wiadomości, że to mogłaby być prawda. A jednak coś mu podpowiadało, że Perrie miała rację. Popatrzyła na niego zmartwiona.
- Nic ci nie jest? - Chłopak odwrócił się na pięcie i pobiegł przed siebie nie zważając na wołanie dziewczyny. Przebiegł przez ulicę o mało co nie wpadając pod samochód. Wbiegł do pobliskiego parku i usiadł na jednej z ławek. Zdyszany podparł rękami twarz i poczuł coś mokrego. "Tak szybko się spociłem?" pomyślał i dotknął czoła. Ono jednak nie było mokre. Tylko jego policzki. Zaraz zaraz. Czy to możliwe, że płakał? Z powodu dziewczyny? Najukochańszej na świecie? Z jego oczu popłynęły kolejne łzy. Skarcił się za to. "Nie powinienem okazywać słabości". Ale dlaczego teraz to się stało? Zdaje mu się, że to jedyny raz kiedy płakał. Podobno jako dziecko był nadzwyczaj spokojny. Kiedy podczas meczu w 2 klasie podstawówki skręcił sobie kostkę nie płakał. Kiedy w 1 klasie gimnazjum dowiedział się, że może nie zdać nie okazywał słabości tylko wziął się w garść. I kiedy jego mama umarła... może był smutny i zagubiony, ale starał się nie zwracać na siebie uwagi. A teraz kiedy jakaś dziewczyna ot tak mówi mu, że oni nie chodzą już ze sobą on poryczał się jak dziecko. "Tylko, że... to nie była zwykła dziewczyna". To prawda. Perrie nie była jakąś tam zwykłą laską. Była najpiękniejsza na świecie. Miała wspaniały charakter i złote serce. Nigdy nie zachowywała się egoistycznie, zawsze myślała o innych. A teraz nie była jego. Należała do tego głąba. Wściekły Zayn kopnął w ławkę. Poczuł tępy ból w stopie i przygryzł sobie wargę, żeby nie krzyknąć. Był zły. Zły na samego siebie. No i może trochę na tego drągala, ale bardziej na siebie. Jak mógł myśleć, że taka dziewczyna jak Perrie będzie z nim już zawsze? Była młoda i na pewno nie chciała żyć jak na smyczy. Wolała się bawić i imprezować. Ale był głupi. Tak zaślepiony miłością do niej nie zauważył, że mu się wymyka. Od pewnego czasu przed wypadkiem dziwnie się zachowywała. Może nawet go zdradzała?. Ale Zayn nie miał jej tego za złe. W głębi duszy wiedział, że to się kiedyś stanie. Tylko odwlekał nieuniknione kupując jej najróżniejsze prezenty i zadowalając ją na wszelkie sposoby. Chciałby, żeby ktoś go teraz pocieszył, ale ktoś kto przeszedł to samo. Nie przypominał sobie żadnych znajomych, którzy przeszli to samo, albo chociaż w połowie przeżyli takie same wypadki. Wyjął z kieszeni kawałek papieru, na którym ta dziewczyna ze szpitala napisała swój adres i numer telefonu. Powiedział jej wtedy, że ma dziewczynę, ale nie oddał papierka. Najpierw zadzwonił do Alex, ale ta nie odbierała więc postanowił jej złożyć niezapowiedzianą wizytę. Mieszkała w wielkim domu z basenem niedaleko. Zayn natychmiast ruszył w drogę modląc się w duchu by dziewczyna była w domu.
Fajne? :P
Super! Pisz dalej, jesteś najlepsza!
OdpowiedzUsuń