Kiedy Zayna wypuścili ze szpitala dochodziła 11. Chłopak nie wiedział co ma robić. Jazda do domu zajęłaby mu 10 minut, ale on nie miał teraz ochoty na prowadzenie samochodu. Wolał się przejść i pomyśleć. Może coś mu się przypomni. Postanowił pójść Constitution Hill Obrazek wzdłuż Green Park Obrazek aż do Wellington Arch Obrazek skąd już tylko dwa kroki do Hyde Park'u Obrazek. Miał przed sobą długą drogę, którą mógł wykorzystać. Czerwony autobus głośno zatrąbił kiedy zamyślony chłopak przeszedł na czerwonym świetle. W głowie miał cały czas pustkę. Jedyne co pamiętał to ten pieprzony wypadek. "Co mogło się wtedy zdarzyć? Po co wychodziłem na środek jezdni?" zadawał sobie ciągle te pytania, na które nie umiał odpowiedzieć. Coś cały czas mu umykało. Coś ważnego. Przez głowę przeleciała mu szalona myśl. "A może... próbowałem popełnić samobójstwo?". Sam się z siebie zaśmiał. Po co miałby to robić? Miał wspaniałe życie, przyjaciół, dziewczynę. No właśnie. Jego dziewczyna. Perrie na pewno będzie coś wiedziała. Zawsze była mądra i spostrzegawcza. Pomoże mu. Z nowym zapałem Zayn skręcił w prawo i dalej szedł prosto. Tak jak do jej domu. Przynajmniej to pamiętał. Nigdy by sobie nie wybaczył gdyby zapomniał o jedynej osobie, która go rozumie. Podszedł do domu, z którego wydobywała się głośna muzyka. Zapukał do drzwi i czekał cierpliwie aż otworzył mu jakiś facet, którego nigdy w życiu nie widział. Widać było, że osobnik był podpity.
- Czego? - zapytał nieufnie spoglądając na mulata.
- Czy zastałem Perrie? - Zapytał nieco poddenerwowany. Nie to, że się bał, ale ten gość był dziesięć razy wyższy od niego.
- Niestety jest teraz zajęta - Powiedział z lubieżnym uśmiechem i oblizał usta.
- Muszę z nią porozmawiać. To bardzo ważne. - Powiedział Zayn próbując przepchać się obok bezmózgiego mięśniaka.
- Czy nie wyraziłem się dość jasno? ONA. JEST. TERAZ. ZAJĘTA. - Chłop złapał za kołnierz koszuli chłopaka i podniósł go nad ziemie.
- Kotku co tak długo? - Zapytał damski głos. Zza drzwi wyłoniła się niegdyś blond (teraz fiołkowa xdd) szczupła dziewczyna opatulona prześcieradłem. Perrie. Zayn z niedowierzaniem wybałuszył oczy.
- P-perrie? - Dziewczyna dopiero teraz dowiedziała się o obecności chłopaka.
- Zayn. Co się stało? Wiesz, to nie najlepszy czas na odwiedziny. Akurat coś robiliśmy. - Położyła dłoń na ramieniu osiłka i wymieniła z nim porozumiewawcze spojrzenie.
- W jakim sensie... COŚ ROBILIŚCIE?! - ryknął. - CO WY ROBILIŚCIE?!?!
- A jak myślisz? - Odezwał się nieznajomy, przystawiał sobie do twarzy i rozszerzył palec wskazujący i serdeczny i poruszał językiem w prawo i w lewo. Zayn cofnął się o kilka kroków i popatrzył na swoją dziewczynę.
- Zdradziłaś mnie? - Zapytał. Jego oczy momentalnie zaszły łzami złości i rozczarowania.
- Co to, to nie. - Powiedziała podchodząc do niego. - Nie mogłam cię zdradzić. Przecież my już nie jesteśmy razem.
I co? Jak się podoba? Komentujcie skarby to będę wiedziała co źle zrobiłam ;>
Świetnie piszesz, to jedyny imagin, który tak naprawdę mi się podoba. Więcej, więcej więcej! :* :)
OdpowiedzUsuń