czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 7

- Opowiadaj. Jak tam było?
- No, ale gdzie? - Alex spojrzała poirytowana na Liama, który uśmiechał się głupkowato.
- No w Polsce. Jak było?
- Tego nie da się opisać słowami. Łatwo się zgubić. 
- Jest większa od Anglii?
- Tak. Jest ogromna. A jej stolicą jest Warszawa.
- Jak to się wymawia?
- W-a-r-s-z-a-w-a. Warszawa. Londyn jest od niej co prawda większy, ale jest bardzo ładnym krajem. 
- Umiesz powiedzieć coś po Polsku?
- Tylko parę słów. Ten język jest naprawdę trudny. Na szczęście nie musiałem się go uczyć. Wszyscy umieją mówić po angielsku.
- Chciałabym tam pojechać. Wyrwać się stąd chociaż na kilka dni.- Z westchnieniem oparła się o jego ramię.
- Niedługo będę musiał tam wrócić.
- To zabierz mnie ze sobą.
- Obawiam się, że to nie możliwe. - Liam roześmiał się i pogłaskał ją po policzku.
- To wejdę do twojej walizki.
- A co z jej zawartością? Co z ubraniami?
- One nie będą ci potrzebne. - Popatrzyłaś mu prosto w oczy. - Chcę, żeby było jak dawniej. Wcale nie musisz tam wracać. Możesz zostać tu. Przy mnie, gdzie twoje miejsce. - Chłopak spojrzał nieśmiało na Alex.
- Wiesz ja... - I wtedy rozległ się dzwonek do drzwi. Alex zdziwiona wstała z kanapy i poszła otworzyć. Zayn stał zdyszany w wejściu z potarganymi włosami.
- Co do...
- Dowiedziałem... się... czegoś ważnego - Wydyszał. - Mogę wejść?
- Tak proszę, ale co... - Chłopak wszedł szybko i popatrzył na nią poważnie.
- Już wiem co się wtedy stało. - Alex stała i z osłupieniem czekała na to co powie mulat. - Pamiętasz jak mówiłem ci, że mam dziewczynę?
- Mhm... - Dziewczyna zarumieniła się i pokiwała głową. Kiedy powiedział jej to w szpitalu poczuła ukłucie zazdrości i nawet sama nie wiedziała dlaczego.
- Byłem u niej przed chwilą. - Zayn opowiedział o całym zajściu. Alex nie wiedziała co powiedzieć. W końcu wypowiedziała 4 słowa.
- Może usiądziemy na kanapie?

Jutro dopiszę następny rozdział :3

wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 6

- Louis? Co ty tu robisz?
- No jak to co? Przyszedłem odwiedzić moją małą siostrzyczkę. - Powiedział i przytulił ją. - Słyszałem o wypadku.- Wyszeptał do jej ucha. - Nic ci nie jest?
- Nie. Wszystko w porządku. - Odpowiedziała i uwolniła się z jego uścisku. Zza jego ramienia wyłoniła się szczupła sylwetka. - O Eleanor. Cóż za niespodzianka. - Odparła z sarkazmem i otworzyła drzwi szerzej by jej goście mogli wejść.
- Miło mi cię widzieć słonko. - Zaszczebiotała przesłodzonym tonem ze sztucznym uśmiechem na twarzy. Nigdy nie lubiła Eleanor bo w odróżnieniu do jej brata wiedziała jakie świństwa wyprawia za jego plecami. Prawda była taka, że chodziła z nim tylko dla kasy. Za każdym razem kiedy Alex ją widziała miała ochotę powyrywać jej wszystkie włosy.
- Podobno miałaś wypadek. Jak widzę szkody są trwałe. - Syknęła w przejściu i nadepnęła jej na nogę.
Gotując się ze złości zamknęła drzwi, ale w ostatniej chwili ktoś zablokował je nogą.
- Hej! A ja? - Oburzył się nieznajomy i wepchnął się środka. Zakryła usta dłonią a oczy jej zaszły łzami.
- Liam? - Zapytała z niedowierzaniem i rzuciła mu się na szyję.
- Alex. - Wyszeptał i wtulił twarz w zagłębienie jej szyi.
- Tak za tobą tęskniłam. - Wychrypiała. - Ale... dlaczego wróciłeś.
- Nie mogłem już dłużej wytrzymać bez ciebie. - Może to brzmi jakby byli parą, ale tak naprawdę Liam i Alex byli najlepszymi przyjaciółmi. Znali się od dziecka i odkąd pamiętała zawsze się nią zajmował kiedy Louisa nie było. Liam i Alex
- Wejdź. - Powiedziała i zrobiła mu miejsce. Chłopak wszedł do środka.
Usiadła na kanapie. Obok siebie miała przyjaciela a przed sobą brata i jego dziewczynę.
- No więc... co tu robicie? Bo na pewno Eleanor nie chciała mnie widzieć z własnej woli. - Louis spojrzał na ciebie z dezaprobatą.
- Rodzice chcieli wiedzieć co u ciebie. - Odparł chłodno.
- O... - Zdziwiona podrapała się po głowie. - To oni jeszcze mnie pamiętają?
- Przestań. - Rozkazał. - Przecież dobrze wiesz, że żałują tego co zrobili.
- Nic mnie to nie obchodzi. - Ucięła temat. - Nie mam zamiaru o nich mówić. Jeśli tylko po to tu przyszedłeś to możesz już wyjść. - Wstała i popatrzyła na nich z góry. - Chyba sami traficie do drzwi?
Eleanor prychnęła, wstał i wyszła z pokoju.
- Elka! Poczekaj! - Zawołał za nią Louis. - Zastanów się nad tym. Przyjadą tu za tydzień. Pa. - Pożegnał się i wyszedł. Z westchnieniem usiadłaś koło Liama i oparłaś głowę na jego ramieniu.
- Dlaczego to wszystko jest takie skomplikowane?

Zanim zaczniecie nazywać mnie hejterką chcę powiedzieć, że nie chciałam nikogo obrazić jeśli chodzi o Eleanor

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 5

Zayn cofnął się do tyłu.
- Nie. Nie, nie, nie, nie, NIE! - Powtarzał - To nie może być prawda! - Jęknął. Nie chciał o tym myśleć. Nie chciał przyjąć do wiadomości, że to mogłaby być prawda. A jednak coś mu podpowiadało, że Perrie miała rację. Popatrzyła na niego zmartwiona.
- Nic ci nie jest? - Chłopak odwrócił się na pięcie i pobiegł przed siebie nie zważając na wołanie dziewczyny. Przebiegł przez ulicę o mało co nie wpadając pod samochód. Wbiegł do pobliskiego parku i usiadł na jednej z ławek. Zdyszany podparł rękami twarz i poczuł coś mokrego. "Tak szybko się spociłem?" pomyślał i dotknął czoła. Ono jednak nie było mokre. Tylko jego policzki. Zaraz zaraz. Czy to możliwe, że płakał? Z powodu dziewczyny? Najukochańszej na świecie? Z jego oczu popłynęły kolejne łzy. Skarcił się za to. "Nie powinienem okazywać słabości". Ale dlaczego teraz to się stało? Zdaje mu się, że to jedyny raz kiedy płakał. Podobno jako dziecko był nadzwyczaj spokojny. Kiedy podczas meczu w 2 klasie podstawówki skręcił sobie kostkę nie płakał. Kiedy w 1 klasie gimnazjum dowiedział się, że może nie zdać nie okazywał słabości tylko wziął się w garść. I kiedy jego mama umarła...  może był smutny i zagubiony, ale starał się nie zwracać na siebie uwagi. A teraz kiedy jakaś dziewczyna ot tak mówi mu, że oni nie chodzą już ze sobą on poryczał się jak dziecko. "Tylko, że... to nie była zwykła dziewczyna". To prawda. Perrie nie była jakąś tam zwykłą laską. Była najpiękniejsza na świecie. Miała wspaniały charakter i złote serce. Nigdy nie zachowywała się egoistycznie, zawsze myślała o innych. A teraz nie była jego. Należała do tego głąba. Wściekły Zayn kopnął w ławkę. Poczuł tępy ból w stopie i przygryzł sobie wargę, żeby nie krzyknąć. Był zły. Zły na samego siebie. No i może trochę na tego drągala, ale bardziej na siebie. Jak mógł myśleć, że taka dziewczyna jak Perrie będzie z nim już zawsze? Była młoda i na pewno nie chciała żyć jak na smyczy. Wolała się bawić i imprezować. Ale był głupi. Tak zaślepiony miłością do niej nie zauważył, że mu się wymyka. Od pewnego czasu przed wypadkiem dziwnie się zachowywała. Może nawet go zdradzała?. Ale Zayn nie miał jej tego za złe. W głębi duszy wiedział, że to się kiedyś stanie. Tylko odwlekał nieuniknione kupując jej najróżniejsze prezenty i zadowalając ją na wszelkie sposoby. Chciałby, żeby ktoś go teraz pocieszył, ale ktoś kto przeszedł to samo. Nie przypominał sobie żadnych znajomych, którzy przeszli to samo, albo chociaż w połowie przeżyli takie same wypadki. Wyjął z kieszeni kawałek papieru, na którym ta dziewczyna ze szpitala napisała swój adres i numer telefonu. Powiedział jej wtedy, że ma dziewczynę, ale nie oddał papierka. Najpierw zadzwonił do Alex, ale ta nie odbierała więc postanowił jej złożyć niezapowiedzianą wizytę. Mieszkała w wielkim domu z basenem niedaleko. Zayn natychmiast ruszył w drogę modląc się w duchu by dziewczyna była w domu.

Fajne? :P

środa, 2 stycznia 2013

Rozdział 4

Kiedy Zayna wypuścili ze szpitala dochodziła 11. Chłopak nie wiedział co ma robić. Jazda do domu zajęłaby mu 10 minut, ale on nie miał teraz ochoty na prowadzenie samochodu. Wolał się przejść i pomyśleć.  Może coś mu się przypomni. Postanowił pójść Constitution Hill Obrazek wzdłuż Green Park Obrazek aż do Wellington Arch Obrazek skąd już tylko dwa kroki do Hyde Park'u Obrazek. Miał przed sobą długą drogę, którą mógł wykorzystać. Czerwony autobus głośno zatrąbił kiedy zamyślony chłopak przeszedł na czerwonym świetle. W głowie miał cały czas pustkę. Jedyne co pamiętał to ten pieprzony wypadek.  "Co mogło się wtedy zdarzyć? Po co wychodziłem na środek jezdni?" zadawał sobie ciągle te pytania, na które nie umiał odpowiedzieć. Coś cały czas mu umykało. Coś ważnego. Przez głowę przeleciała mu szalona myśl. "A może... próbowałem popełnić samobójstwo?". Sam się z siebie zaśmiał. Po co miałby to robić? Miał wspaniałe życie, przyjaciół, dziewczynę. No właśnie. Jego dziewczyna. Perrie na pewno będzie coś wiedziała. Zawsze była mądra i spostrzegawcza. Pomoże mu. Z nowym zapałem Zayn skręcił w prawo i dalej szedł prosto. Tak jak do jej domu. Przynajmniej to pamiętał. Nigdy by sobie nie wybaczył gdyby zapomniał o jedynej osobie, która go rozumie. Podszedł do domu, z którego wydobywała się głośna muzyka. Zapukał do drzwi i czekał cierpliwie aż otworzył mu jakiś facet, którego nigdy w życiu nie widział. Widać było, że osobnik był podpity. 
- Czego? - zapytał nieufnie spoglądając na mulata.
- Czy zastałem Perrie? - Zapytał nieco poddenerwowany. Nie to, że się bał, ale ten gość był dziesięć razy wyższy od niego.
- Niestety jest teraz zajęta - Powiedział z lubieżnym uśmiechem i oblizał usta. 
- Muszę z nią porozmawiać. To bardzo ważne. - Powiedział Zayn próbując przepchać się obok bezmózgiego mięśniaka.
- Czy nie wyraziłem się dość jasno? ONA. JEST. TERAZ. ZAJĘTA. - Chłop złapał za kołnierz koszuli chłopaka i podniósł go nad ziemie.
- Kotku co tak długo? - Zapytał damski głos. Zza drzwi wyłoniła się niegdyś blond (teraz fiołkowa xdd) szczupła dziewczyna opatulona prześcieradłem. Perrie. Zayn z niedowierzaniem wybałuszył oczy.
- P-perrie? - Dziewczyna dopiero teraz dowiedziała się o obecności chłopaka.
- Zayn. Co się stało? Wiesz, to nie najlepszy czas na odwiedziny. Akurat coś robiliśmy. - Położyła dłoń na ramieniu osiłka i wymieniła z nim porozumiewawcze spojrzenie. 
- W jakim sensie... COŚ ROBILIŚCIE?! - ryknął. - CO WY ROBILIŚCIE?!?!
- A jak myślisz? - Odezwał się nieznajomy, przystawiał sobie do twarzy i rozszerzył palec wskazujący i serdeczny i poruszał językiem w prawo i w lewo. Zayn cofnął się o kilka kroków i popatrzył  na swoją dziewczynę.
- Zdradziłaś mnie? - Zapytał. Jego oczy momentalnie zaszły łzami złości i rozczarowania.
- Co to, to nie. - Powiedziała podchodząc do niego. - Nie mogłam cię zdradzić. Przecież my już nie jesteśmy razem.

I co? Jak się podoba? Komentujcie skarby to będę wiedziała co źle zrobiłam ;>