piątek, 9 listopada 2012

Rozdział 2

Rozdział 2
Otworzył oczy. Dookoła rozlegało się oślepiające światło. Dopiero po chwili w tej jasności zarys twarzy dziewczyny. Zobaczył jej głęboko niebieskie oczy i długie, czekoladowe włosy. Po jej minie było widać zakłopotanie, strach i panikę. Wtedy wszystko stało się dla niego jasne. Zrozumiał powagę sytuacji. Otrząsnął się. Próbował wstać lecz ból w nodze i żebrach uniemożliwił mu to. Poczuł się bezwładny.
Usłyszał westchnienie ulgi. Coś mokrego i ciepłego spadło mu na policzek. Ostrożnie podniósł rękę i starł z twarzy łzę dziewczyny o niebieskich oczach. Obraz zamazał się i chłopak opadł na łóżko.

Zrozpaczona Alex potrząsnęła ręką nieznajomego.
A - Doktorze! Co się stało?! Czy on nie żyje? - Dorosły mężczyzna spojrzał na nią znudzonym i poirytowanym wzrokiem.
D - Nie. Jest po prostu wyczerpany. Jego organizm potrzebuje odpoczynku. Wróć jutro kiedy będzie w lepszym stanie. - Powiedział i siłą wyciągnął dziewczynę z pokoju. Alex wyszła ze szpitala i wsiadła do czarnego Jeepa z wgnieceniem na masce. Oparła głowę o kierownice. Była wyczerpana bo przez całą noc czuwała przy potrąconym przez nią chłopaku. Dziewczyna wyjechała z parkingu i pojechała do domu. Przez całą noc nie zmrużyła oka przez narastające poczucie winy.. Przecież gdy ona leży w łóżku on może przechodzić męczarnie. Wyobrażała sobie siebie w więziennym uniformie, który będzie musiała nosić przez resztę swojego życia. Właśnie zastanawiała się jak urządzi swoją celę w więzieniu gdy zadzwonił budzik. Alex wstała z łóżka i pobiegła do łazienki. Wyglądała okropnie. Potargane włosy sterczały na wszystkie strony a pod przekrwionymi oczami wisiały wory na pół twarzy. Dziewczyna szybko się umyła i ubrała w czarne rurki i zwiewną, niebieską tunikę a na nogi włożyła martensy do połowy łydki. Wzięła do ręki białą, skórzaną torbę, do której włożyła klucze i komórkę. Przed wyjściem wzięła przeciwsłoneczne Ray-Bany, żeby zakryć oczy. Cudem dojechała do szpitala przy okazji wywołując panikę w grupie staruszków stojących przed wejściem. Przed drzwiami do pokoju chłopaka stał ten sam lekarz, który wyciągnął ją stamtąd poprzedniego dnia. Spojrzał na nią zamglonymi ozami.
L - No, nareszcie jesteś. - Alex zatrzymała się obok niego.
A - To pan na mnie czekał?
L - Powiedział, że nie porozmawia ze mną dopóki nie zobaczy ciebie.
A - Ale kto? - Doktor wskazał na okienko w drzwiach. Spojrzała w tamtym kierunku i zobaczyła przez nie mulata wiercącego się niespokojnie na łóżku. Alex chciała wejść do środka, ale lekarz powstrzymał ją.
L - Uważaj na to co mu powiesz. Dość mocno uderzył głową o asfalt i nie pamięta kilku dni z przed wypadku. Pooli będzie sobie wszystko przypominał co się działo, ale to trochę potrwa. - Dziewczyna kiwnęła głową i weszła do środka

No i jak się podoba rozdział 2? :P    

niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 1


"Bam" kolejna puszka po piwie wylądowała w koszu na śmieci.
- Barman! - Krzyknął ciemnowłosy mulat nieco zamulonym głosem. O kilka lat starszy od niego mężczyzna postawił na blacie zimny trunek i lekko pchnął w stronę chłopaka siedzącego w kącie pomieszczenia. W powietrzu unosił się zapach papierosów i potu. Z głośników wydobywała się muzyka przyprawiająca o ból głowy jednak po piątym piwie przestała przeszkadzać dziewiętnastolatkowi. Zresztą i tak było mu wszystko jedno. Kilka dni temu zostawiła go dziewczyna. Nigdy by nie pomyślał, że mógłby pokochać kogoś tak bardzo jak ją. Nadal nie pogodził się do końca z utratą swojej pierwszej i zapewne ostatniej miłości. I dlatego wylądował w takiej dziurze jaką był pub "Za rogiem" i tępo gapił się w ścianę z puszką wybawienia pod nosem. Kusząca i zarazem niebezpieczna obietnica zapomnienia przyjemnie drażniła gardło i paliła w żołądku i jednocześnie skutecznie wyniszczała wątrobę.
Dziewczyny w skąpych strojach tańczyły na parkiecie naciągając samotnych frajerów na jedną noc. Chłopak z pewnością skorzystałby z usług lecz nogi dawno już odmówiły mu posłuszeństwa. Wolał więc siedzieć przy barze i użalać się nad sobą do utraty przytomości. Dziewiętnastolatek spojrzał na zegar wiszący na ścianie i choć był dość duży nie mógł rozczytać godziny. Odstawił już pustą puszkę po browarze i na chwiejnych nogach wyszedł z lokalu.
Uderzyło w niego ciepłe, czerwcowe powietrze zapowiadające nadchodzące wielkimi krokami wakacje. Ruszył w stronę ulicy potykając się raz za razem. Nagle świat zawirował mu przed oczami i w jednej chwili chłopak znalazł się na środku ulicy. Za plecami usłyszał klakson samochodu. Odwrócił się powoli w tamtą stronę. Czas zwolnił.
Dziewiętnastolatek bezradnie przyglądał się czarnemu Jeepowi, który próbował zahamować jednak był już za późno. Mulat odbił się od maski zostawiając w niej wgniecenie i opadł bezwładnie na ulicę. Zanim całkowicie stracił przytomność usłyszał przerażony krzyk kierowcy. Poczuł czyjeś ciepłe ręce na coraz bledszej twarzy. I koniec. Ciemność i cisza. Odpłynął.

Jest 1 rozdział. Mam nadzieję, że jak na razie się podoba :) Piszcie komentarze bo muszę wiedzieć czy ktoś w ogóle to czyta :P Do następnego. Może xD
P.S. Czy chcecie, żeby rozdziały miały nazwy?